Tadeusz Zdunek: Kluby w bezsensowny sposób podbijają stawki

02.11.2021, 18:52

Prezentujemy drugą część rozmowy z prezesem Zdunek Wybrzeża Gdańsk Tadeuszem Zdunkiem. Poruszyliśmy m.in. sprawy kadrowe.

Nie korciło pana, żeby liderem zespołu zrobić kogoś bardziej doświadczonego? W tym roku w Ostrowie kimś takim był Grzegorz Walasek, w Rybniku Rune Holta.

W porządku, ale kto przed sezonem stawiał, że Walasek będzie liderem Ostrowa i że razem z Gapińskim będą w absolutnej czołówce ligi? Jeżeli ktoś tak obstawiał, to niech czym prędzej idzie zagrać w Lotto. Ciężko powiedzieć, bo wiek w żużlu przesunął się bardzo. Przypominam sobie rok 2006, gdy pierwszy raz brałem udział w reaktywacji klubu. Prezesem został wtedy Maciej Polny i pojawiła się opcja zatrudniena Grega Hancocka. A on twierdził, że za stary i nie rokuje na przyszłość. I co się okazało? Że lada moment zdobył tytuł mistrza świata i należał do czołowych zawodników na świecie przez kolejnych parę ładnych lat. Zenon Plech, Darek Stenka, Grzegorz Dzikowski. Oni wszyscy kończyli jazdę na żużlu lekko po trzydziestce. 32-33 lata to był wiek graniczny i zawodnicy kończyli karierę. A w tej chwili średnia mocno się podniosła i zawodnicy jeżdża na wysokim poziomie w wieku pięćdziesięciu lat. Wpływa na to wiele czynników. Z jednej strony pasja do tego sportu, a z drugiej brak pomysłu na życie po karierze.

Liderzy zostali. Negocjacje z zawodnikami były trudne?

Nie było żadnych problemów. Inicjatywa wyszła z obu stron równocześnie, dogadaliśmy się bardzo szybko. Od połowy sezonu wiedzieliśmy, że ta dwójka zostanie w Wybrzeżu.

Co w głównej mierze decyduje o transferach? Stawiam, że finanse niekoniecznie.

Różne rzeczy decydują. My budujemy zaufanie przez to, że jesteśmy wypłacalni. Mam dobry kontakt z zawodnikami. Jednak tych aspektów jest znacznie więcej. Zawodnicy dziś patrzą na gwarancję miejsca w składzie. Prawie każdy chce mieć komfort, stabilizację. Szanse zespołu na fazę play-off, możliwość pozyskania lokalnych sponsorów, czy też odległość od miejsca zamieszkania. Jest bardzo wiele mitów powtarzanych przez kibiców – o tym, że mamy atut w postaci logistyki – to było ważne kilka lat temu, kiedy w Polsce nie było autostrad, kiedy zawodnicy nie mieli takich busów jak dziś. Teraz z Rybnika, czy Tarnowa jedzie się w 5-6 godzin do Gdańska, w wygodnym busie. Dziś nasza lokalizacja bywa problemem. Zawodnicy z Leszna, Rybnika itp. Wybierają kluby bliżej domu. Takie, gdzie po treningu można wrócić do domu, a nie trzeba zostawać na weekend.

No właśnie, jak wygląda Pana kontakt z zawodnikami. W wywiadach jest Pan ostry, często krytyczny.

Myślę, że mamy dobry kontakt. Oczywiście nie mówię tu o relacjach koleżeńskich, bo jestem ich szefem, ale staram się być przy drużynie. Do tego stopnia, że oni sami mnie wyganiają z parkingu. Rasmus zawsze powtarza, że jak tylko mnie zobaczy, to się dodatkowo stresuje. Nawet jeśli w ogóle się nie odzywam, to nie wiem, może wywieram na nich dodatkową presję samą obecnością? Samym autorytetem. W tym sezonie udzielałem mniej wywiadów, nie chciałem komentować tego co się działo, choć byłem mocno poirytowany tym jak wyglądaliśmy w trakcie sezonu. Miało być zupełnie inaczej, mielismy byc czolową drużyną, a prawda jest taka, że awans do play-off nie zależał tylko od nas, musieliśmy liczyć na szczęście.

Chciałbym jeszcze u źródła zweryfikować jedną rzecz, bo w komentarzach pojawiały się informacje, że Eryk Jóźwiak nie podejmował wszystkich decyzji samodzielnie.

Jest to totalna bzdura. Nie chodzi tylko o Eryka. Każdy wcześniejszy trener czy menedżer podejmował własne decyzje. Nigdy się nie wtrącam w prowadzenie zespołu. Moge być z boku, moge pewne rzeczy nadzorować czy brać udział w dyskusjach, ale wyłączną decyzję odnośnie składu i tego typu rzeczy podejmuje menedżer i nikt poza tym. Tak samo postępuję w mojej firmie. Mam trzech wiceprezesów i żadnemu z nich nie mieszam się do interesów,  by wydawać polecenia ich kierownikom czy dyrektorom wydawać polecenia.

Pytanie, które mocno nurtuje kibiców. Jak będzie wyglądał skład na przyszły sezon?

Tym razem kibice poznają skład później niż zawsze. Jak wspomniałem. Zostaliśmy praktycznie bez juniorów, na wychowanków musimy jeszcze chwilę czekać. Trzech transferów definitywnych w tej formacji nie przeprowadzimy, więc będziemy musieli oprzeć się na wypożyczeniach, które możemy dokonywać właściwie do rozpoczęcia sezonu. Mamy nazwiska, na których się skupiamy, ale do finalizacji jeszcze daleka droga. Jeśli chodzi o pozostałych zawodników to w dużym spokoju zbudowaliśmy drużynę na sezon 2022. W ostatnich tygodniach postanowiliśmy wyciszyć atmosferę wokół klubu. Skupiliśmy się na pracy i na tym, by informacje nie wydostawały się na zewnątrz. To okno transferowe było bardzo dziwne. Można odnieść wrażenie, że praktycznie każdy z klubów w przyszłym roku będzie dysponował budżetem o około milion złotych wyższym, co jest oczywiście nierealne. Podam przykład. Rok temu rozmawialiśmy z zawodnikiem X, wysłał ofertę, wybraliśmy innego, przejechał przeciętny sezon, a dziś chce dwa razy więcej i otrzymuje oferty. Kluby w bezsensowny sposób podbijają stawki. Za wszelką cenę. A najciekawsze jest to, że kwoty najbardziej podbijają te kluby, które mają problemy finansowe lub po prostu nie mają pieniędzy. Tego kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Obiecuje się nowym zawodnikom bajeczne kontrakty, gdy jednocześnie brakuje pieniędzy na spłatę zobowiązań z poprzedniego sezonu. To kojarzy mi się z Wybrzeżem z lat 2013-14, gdy robiono podobnie. Dopóki ja jestem w Gdańsku takiej polityki nie będziemy prowadzili. Podchodzimy do tematu rozsądnie, chcemy aby było to w miarę poukładane. Oczywiście zawodnicy nie będą jeździli u nas za małe pieniądze, ale z drugiej strony nie ma żadnych szans na kominy płacowe. Chciałbym żeby zdali sobie Państwo sprawę, że czasem kontrakt zawodnika, który osiągnął średnią biegową o 0,2 wyższą od innego, opiewa na około 300-400 tys. więcej w skali sezonu. To przepaść.

Czyli wielkich nazwisk nie będzie?

Może zapytam inaczej. Czy Kułakow i Jamróg to małe nazwiska? Rok temu ich transfery były hitami ligi, dziś chcemy kolejnych wielkich nazwisk. A za rok kolejnych? Tak się drużyny nie buduje. Dla Kuby Jamroga był to pierwszy rok, gdy był liderem drużyny, uczył się tej roli i dziś mamy znów sprowadzić go do roli drugiej linii? Kto z Państwa da mi gwarancję, że nie spowoduje to takiego spadku średniej jak u Krystiana? Rok temu był trzecim Polakiem pierwszej ligi, w tym piętnastym. Chcieliśmy w tym roku zbudować grupę, w której każdy zawodnik będzie napędzał innych. Grupę, która będzie wzajemnie chciała iść do przodu, a kibiców proszę by nas wspierali. Konstruktywna krytyka jest w porządku, natomiast pamiętajmy, że robimy ten żużel razem. Wspierajmy się, zamiast szukać problemów. Zbudujmy ten zespół razem, a efekty ocenimy za niespełna dziesięć miesięcy.

Autor: Redakcja

Tabela:

msc drużyna M Pkt +/-
1 Cellfast Wilki Krosno 0 0 0
2 Stelmet Falubaz Zielona Góra 0 0 0
3 ROW Rybnik 0 0 0
4 Zdunek Wybrzeże Gdańsk 0 0 0
5 Abramczyk Polonia Bydgoszcz 0 0 0
6 KŻ Orzeł Łódź 0 0 0
7 Aforti Start Gniezno 0 0 0
8 Trans MF Landshut Devils 0 0 0

Social Media

Nasi Partnerzy

Sponsor Tytularny

Partnerzy Główni

Sponsor Strategiczny Plus