Wokół toru(110): Lokomotiv Daugavpils już na torze

10.05.2020, 09:37

Wszystko wskazuje na to, że na początku lipca znów usłyszymy warkot żużlowych motocykli. Kluby do tego czasu muszą od nowa porozumieć się ze swoimi zawodnikami i ustaić dokłady kształt rozgrywek. Sprawdziliśmy jak minął kolejny tydzień bez ligowej rywalizacji w zespołach zaplecza PGE Ekstraligi.

Wciąż nie wiemy czy eWinner 1. Liga wystartuje w 7. czy 8. drużynowym składzie. Niewiadomą pozostaje dopuszczenie do rozgrywek Lokomotivu Daugavpils. Łotysze bez wątpienia chcą wystartować i rozpoczęli treningi na torze. – Jeździli wszyscy miejscowi zawodnicy. Podzieliliśmy ich na dwie grupy. Chodziło o to, żeby w parku maszyn nie było więcej niż trzynaście osób – powiedział Nikołaj Kokin. Trener „Lokomotywy” wypowiedział się również na temat stosowanych środków bezpieczeństwa. - W Daugavpils praktycznie nie ma chorych, więc ograniczamy się do mierzenia temperatury. Nie ma co szaleć, skoro jest spokój, a w szpitalach nie ma żadnego oblężenia osób zakażonych – przedstawił sytuację w rejonie trener Kokin w rozmowie z portalem polskizuzel.pl. Szkoleniowiec łotewskiej ekipy jest pełen optymizmu i uważa, że czas działa na ich korzyść - Naszym jedynym problemem są granice. W tej kwestii każdy dzień przynosi jednak dobre informacje. Można się już swobodnie przemieszczać między Łotwą, Litwą i Estonią. Rozmawiamy z Polską o tym samym i mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dwóch miesięcy będzie możliwość swobodnego przekraczania granicy – zakończył Nikołaj Kokin.

Przykład klubów z PGE Ekstraligi pokazuje, że rozmowy na temat renegocjacji kontraktów nie należą do łatwych. Podobne rozmowy będą musiały odbyć się również na zapleczu najlepszej ligi świata. Prezes Arged Malesa TŻ Ostrovii Ostrów Wielkopolski pochwalił się w programie Magazyn Bez Hamulców, że już dogadał się ze swoimi zawodnikami. - Spotkaliśmy się z nimi w szerokim gronie, przy wspólnym stole. Przekazaliśmy nasze wyliczenia, oni swoje. Doszliśmy szybko do porozumienia, bo wszyscy chcą jechać. Myślę, że nasze podejście zrobiło swoje. Wyłożyliśmy kawę na ławę. Powiedzieliśmy, jakie mamy przychody, jakie są koszty. Dodaliśmy, że to się oczywiście może zmienić na lepsze, ale na ten moment więcej nie możemy dać – powiedział Radosław Strzelczyk. Przy okazji dowiedzieliśmy się ile pieniędzy brakuje w klubowej kasie, aby domknąć tegoroczny budżet. - Policzyliśmy, że potrzeba nam jeszcze 700 tysięcy złotych. Mamy kilka pomysłów i dwa miesiące, żeby te pieniądze zdobyć. Rozmowy ze sponsorami nabrały tempa, bo oni wiedzą, że pojedziemy. Pytają też jednak, co możemy dać w zamian. Dlatego rozmawiamy z telewizją o tym, by na sektorach, gdzie i tak będzie kibiców, mogły się pojawić jakieś banery i sektorówki, które zostaną pokazane w trakcie transmisji. Dla sponsorów byłaby to fajna sprawa, a dla nas środki, żeby jechać i przeżyć – dodał Strzelczyk.

Szybko do porozumienia z zawodnikami dochodzą działacze Unii Tarnów. W klubie ustalono nowe warunki kontraktów z Peterem Ljungiem, Ernestem Kozą i Michałem Gruchalskim. W sobotę do tego grona dołączył Daniel Kaczmarek. Wciąż trwają negocjacje z Arturem Mroczką i Kimem Nilssonem, ważne kontrakty mają wszyscy młodzieżowcy.  

Ciekawych wyliczeń dokonali działacze Car Gwarant Startu Gniezno. Zdaniem Rafaela Wojciechowskiego na stadion można by wpuścić 3000 kibiców, przy zachowaniu przepisów dotyczących bezpieczeństwa czyli 1 osoba przypadająca na 15 m2. - Taka liczba sympatyków na meczu byłaby dla nas zbawienna. Prognozując tegoroczny budżet, podobnie jak przed rokiem, zaplanowaliśmy sobie nawet wpływy w okolicach 3000 kibiców na jednym spotkaniu. Dlatego taka wersja byłaby dla nas do przyjęcia i zgodna z tym, co założyliśmy – powiedział menedżer klubu z pierwszej stolicy Polski w rozmowie z portalem sportowegniezno.pl.

Rozpoczęcia rozgrywek nie może doczekać się Tobiasz Musielak, który pali się do jazdy - Życzyłbym sobie abyśmy w końcu wyjechali i coś tam "pożużlowali". Tymczasem musimy uzbroić się w cierpliwość i kontynuować dotychczasowe przygotowania. Teraz realizuje treningi ogólnorozwojowe i mam nadzieję, że pandemia przeminie i nareszcie będziemy mogli zacząć trenować konkretnie przed ligą – powiedział w rozmowie z radiem PiK nowy zawodnik eWinner Apatora Toruń. Spadkowicz z PGE Ekstraligi jest gotowy do rozmów z zawodnikami na temat kontraktów, ale wszystko ma zależeć od tego ile spotkań odbędzie się w trakcie sezonu. 

Kolejnym żużlowcem, który nie może doczekać się rozpoczęcia sezonu jest Kamil Brzozowski. Zawodnik  Abramczyk Polonii Bydgoszcz, aby nie myśleć cały czas o żużlu postanowił podjąć pracę. - Pomagam dobremu znajomemu, który buduje pomosty. Po prostu trzeba coś robić, już nie mogłem usiedzieć w domu. Od czekania trochę dostawała głowa i dlatego znalazłem sobie dodatkowe zajęcie. Pracuję w firmie Welder niecałe dwa tygodnie. Mieszkam w Gorzowie, a do pracy mam około 130 kilometrów - wstaję o 5 rano, wracam dopiero koło 20 – powiedział doświadczony żużlowiec. Zdaniem Brzozowskiego sytuacja wciąż jest bardzo niepewna. - Na pewno pojawiają się nerwy. Powiem na przykładzie naszego zawodu - każdy żużlowiec czekał na rozpoczęcie sezonu od października do marca. Przyszedł czas na pierwsze wyjazdy na tor i wszystko nagle stanęło w miejscu. Podejrzewam, że odbije się to na naszej psychice. Ładna pogoda za oknem, zawsze mieliśmy o tej porze kilka spotkań ligowych za sobą. A co robimy teraz? Stoimy i dalej niewiele wiemy. Widziałem, że mamy ruszyć w lipcu, aczkolwiek sytuacja może się zmienić z dnia na dzień. Może być tak, że nie wystartujemy, bo liczba zachorowań diametralnie się zwiększy. Siedzimy na tykającej bombie – dodał w rozmowie z portalem Sportowefakty.wp.pl wychowanek Stali Gorzów.

 

Autor: Redakcja

Tabela:

msc drużyna M Pkt +/-
1 Zdunek Wybrzeże Gdańsk 0 0 0
2 Apator Toruń 0 0 0
3 Arged Malesa Ostrovia Ostrów Wielkopolski 0 0 0
4 Car Gwarant Start Gniezno 0 0 0
5 Lokomotiv Daugavpils 0 0 0
6 Orzeł Łódź 0 0 0
7 Polonia Bydgoszcz 0 0 0
8 Unia Tarnów 0 0 0

Social Media

Nasi Partnerzy

Sponsor Tytularny

Partnerzy Główni

Sponsor Strategiczny Plus