Wiktor Kułakow: Czasami wymagam od siebie zbyt wiele

20.01.2021, 09:20

- Jestem takim człowiekiem i zawodnikiem, który zawsze chce, żeby było lepiej, lepiej i lepiej. Czasem nawet moi mechanicy mają do mnie pretensje, że za dużo od siebie oczekuję - mówi Wiktor Kułakow, który w sezonie 2021 ma być liderem zespołu Zdunek Wybrzeża Gdańsk.

Pandemia mocno pokrzyżowała plany? Jak w Rosji wygląda sytuacja z wirusem?

Wiktor Kułakow: Mamy obostrzenia, ale nie są one aż takie, jak w Polsce. Część sklepów jest zamknięta, ale np. siłownie mamy otwarte, więc nie ma problemu, by pójść i poćwiczyć. Oczywiście nie jest tak, że mogą wejść wszyscy. Są ograniczenia i jednocześnie może przebywać na siłowni określona liczba osób. Podobnie wygląda to w przypadku kin czy restauracji. Choć ja akurat staram się mniej wychodzić z domu, żeby zminimalizować ryzyko zakażenia.

Macie więc lepiej niż my. W Polsce niewiele co jest obecnie otwarte.
- Z jednej strony mamy lepiej niż w Polsce. Z drugie jednak w Rosji jest więcej osób zakażonych niż w Polsce. Oczywiście ma to związek z wielkością obu krajów. Rosja jest dużo większa niż Polska.

Niektórzy zawodnicy w trakcie przerwy podejmują się dodatkowej pracy. Ciebie nie kusiło, żeby wykorzystać ten czas w podobny sposób?
- Powiem tak: gdyby w Rosji płacili tyle, co np. w Danii, to oczywiście, że bym poszedł do pracy. U nas niestety jest bardzo mało miejsc pracy, a dodatkowo zarobki są bardzo niskie. 

Kiedy planujesz przyjechać do Polski?
- Chciałbym przyjechać pod koniec lutego, najpóźniej na początku marca. Muszę najpierw wyrobić wizę, a obecnie jest to utrudnione, bo wszystkie punkty są zamknięte.

A zanim przyjedziesz, to będzie okazja, żeby w Rosji wsiąść na motocykl?
- Myślę, że tak, ale na razie pogoda temu nie sprzyja.

Będziesz w Polsce sam czy planujesz zabrać ze sobą rodzinę?
- Żona na pewno będzie ze mną, ale - podkreślam - najpierw musimy wyrobić wizy. W moim przypadku nie powinno być z tym problemów. Gorzej z żoną, ponieważ z Rosji do Polski wpuszczają tylko ludzi jadących do pracy. 

Skoro jesteśmy przy pracy. Masz kontrakt w Wybrzeżu, dodatkowo podpisałeś umowę w Szwecji. To wszystko czy zamierzasz jeszcze poszukać drużyny w jakiejś innej lidze?
- Miałem propozycję z ligi duńskiej, ale cały czas czekam na rozwój sytuacji. Chciałbym też wystartować w lidze rosyjskiej, ale tej chwili trudno cokolwiek powiedzieć, bo tak naprawdę nie wiemy jakie ligi wystartują i jaki będzie regulamin. Dodatkowo dochodzi cała logistyka, czy będzie można przemieszczać się między państwami, czy trzeba będzie poddać się kwarantannie. Niektórzy zawodnicy startujący w Polsce podpisali umowy z rosyjskimi klubami, choćby w Turbinie Bałakowo, ale myślę, że tam nie pojadą.

A liga szwedzka? Wystartuje w tym roku? Masz już jakieś sygnały?
- Z tego, co słyszałem, to tak. 

Jak się zapatrujesz na pomysł, żeby od sezonu 2022 PGE Ekstraliga liczyła dziesięć drużyn? Pojawiły się takie plotki.
- Ja na to patrzę tak, że przede wszystkim byłoby więcej meczów, więc liga stałaby się bardziej atrakcyjna. Nie chodzi mi jednak o same mecze, ale o liczbę drużyn. Im więcej, tym lepiej. Tak samo chciałbym, żeby w Rosji było więcej zespołów i żeby nie trzeba było rozgrywać czegoś w rodzaju czwórmeczów. To ważne tak dla kibiców, jak i samych zawodników. Patrząc z naszej perspektywy, zwiększyłaby się też liczba miejsc pracy w najwyższej klasie rozgrywkowej. W tym roku wielu bardzo dobrych zawodników musiało zejść o szczebel niżej, bo w PGE Ekstralidze nie było dla nich miejsca.

Wróćmy na moment do poprzedniego sezonu. Jak ci się jeździło w meczach, gdy na trybunach nie było kompletu kibiców, cała otoczka była diametralnie inna niż w latach wcześniejszych?
- Zgadzam się, że było dziwnie, natomiast ja się cieszę, że w ogóle mogliśmy jechać z kibicami. Z tego miejsca chciałbym za to podziękować ludziom za to odpowiedzialnym. My jeździmy dla kibiców. Ludzie przychodzą na stadion, płacą za bilety, żeby oglądać dobre widowiska. Nie ma co ukrywać, że brakowało nam kibiców, szczególnie w meczach na własnym stadionie. Gdy oglądam teraz hokej i widzę puste trybuny, to doceniam mimo wszystko, że w poprzednim sezonie w Polsce udało się wpuścić nawet tak drobną część fanów.

A wyobrażasz sobie, że w sezonie 2021 nikt nie wejdzie na trybuny? Wiadomo, że teraz jest to wróżenie z fusów, bo tak naprawdę nikt nie wie co będzie za parę miesięcy.
- Szczerze mówiąc nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. Mecze bez kibiców mijają się z celem. Żużel nie jest sportem jak np. piłka nożna, gdzie budżety klubów są zależne od sponsorów i one sobie poradzą nawet bez kibiców. Tymczasem kluby żużlowe - można powiedzieć - żyją z pieniędzy z biletów. Jest to spora część budżetu. Musimy też mieć na uwadze, że jeśli teraz pojedziemy bez kibiców, to później będzie bardzo trudno przyciągnąć ich z powrotem na stadion. 

Trybuny i kibice to jedno, a jak długo musiałeś się przyzwyczajać do wszystkich obostrzeń związanych z meczami? Mam tu na myśli chodzenie w maseczkach, brak dostępu do szatni, konieczność przebierania się w busach.
- Do maseczek trzeba było się po prostu przyzwyczaić. Nie było innego wyjścia. Utrudnieniem był jednak brak prysznica po zawodach. Wyobraź sobie sytuację, że jedziemy mecz w Tarnowie. Wracając do Torunia mieliśmy do przejechania trochę kilometrów. Oczywiście nie była to dla mnie nowość. Niestety miałem okazję startować w gorszych warunkach, na stadionach gdzie nie było szatni, a po meczach kąpałeś się w beczce. Cóż, ja z tym nie miałem problemu. Trzeba było się dostosować do sytuacji.

Jak u ciebie ze sprzętem? Wszystko dopięte na ostatni guzik?
- Jeszcze jesteśmy na etapie kompletowania sprzętu. Ostatnio rozmawiałem z mechanikami i nie wszystko jest jeszcze gotowe. Ufam im, dzięki czemu nie muszę wydzwaniać co chwilę i pytać jak idzie praca. Oni sami dokładnie wiedzą, co mają robić. Nie będziemy jednak za dużo kombinować. Silniki zostają te same, od tego samego tunera. Muszę przyjechać do Gdańska i zobaczyć jak wygląda tor. W zależności od tego poczynimy kolejne inwestycje, ale pod względem sprzętowym nigdy nie miałem żadnych problemów.

Bartosz Zmarzlik niejednokrotnie mówił, że jego pasją jest nie tylko jazda na żużlu, ale też - mówiąc kolokwialnie - grzebanie w motocyklu. Ty starasz się pomagać mechanikom? Albo np. lubisz w wolnej chwili zejść do garażu i coś podłubać w sprzęcie?
- Wydaje mi się, że w poprzednim sezonie więcej przeszkadzałem moim mechanikom niż pomagałem (śmiech). Jak mam czas, to umyję motocykl, czasem podpytam mechaników dlaczego robią tak, a nie inaczej, żeby się czegoś nauczyć. Lubię czasami podłubać w motocyklach, ale nie wtrącam się do pracy mechaników, bo oni wiedzą najlepiej.

Wspomniałeś wcześniej, że musisz zobaczyć tor i od tego uzależniasz dalsze inwestycje. Ostatnio dosypano w Gdańsku sporo nowej nawierzchni. Myślisz, że przez to tor mocno się zmieni czy wcale niekoniecznie?
- Wydaje mi się, że nie będzie wielkiej różnicy, ale na razie trudno cokolwiek powiedzieć. Tak samo wiosną tor może być zupełnie inny niż parę miesięcy później. Przyjdzie inna temperatura i wszystko może być inaczej. Na razie jednak sam chcę się o tym przekonać, spróbować różnych ustawień motocykla, żeby tor nie był dla mnie żadnym zaskoczeniem. Na to przyjdzie czas. Na razie staram się o tym w ogóle nie myśleć.

Ty jesteś typem zawodnika, który robi notatki o każdym torze czy nie zaprzątasz sobie tym głowy?
- Nie, ja nie prowadzę żadnych zeszytów. Mój mechanik doskonale zna moje silniki, ponadto ma bardzo dobry kontakt z panem Ryszardem Kowalskim i wspólnie jesteśmy w stanie odpowiednio dostosować motocykle pod dany tor.

Nieraz powtarzałeś, żeby nie robić z ciebie gwiazdy, natomiast wszyscy doskonale wiemy, że masz być liderem Wybrzeża w nadchodzącym sezonie. Ty lubisz mieć pewne miejsce w składzie czy jednak czasami dobrze jest mieć zawodnika rezerwowego, który będzie naciskał i dodatkowo wywierał presję, motywował do jeszcze cięższej pracy? Rozmawiałem z paroma zawodnikami i głosy są skrajnie różne.
- Ja muszę powiedzieć inaczej: gdy nie miałem pewnego miejsca w składzie, to moje wyniki nie były za dobre. Ponadto moja głowa nie pracowała tak, jak powinna. A kiedy wiedziałem, że będę jechał, to sytuacja zmieniała się o 180 stopni. Oczywiście każdy zawodnik jest inny. Jednemu pasuje to, drugiemu co innego. W moim przypadku zdecydowanie lepiej jeździ się z czystą głową, gdy nie trzeba przed każdym meczem zastanawiać się czy trener znajdzie dla mnie miejsce w składzie. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy klub może to zapewnić, ale trzeba pracować, żeby mieć ten komfort.

Oglądałeś może "The Last Dance" o Michaelu Jordanie i Chicago Bulls?
- Tak, nie cały serial, ale widziałem parę odcinków.

Pytam o to nie bez powodu, bo serial pokazał jak Jordan motywował się przed meczami. Wystarczyło, że jakiś rywal krzywo się spojrzał w jego kierunku, powiedział o dwa słowa za dużo, co wystarczyło, by dodatkowo go rozzłościć. Wiadomo, że żużel jest innym sportem, ale masz coś takiego, że jeśli któryś z zawodników przed spotkaniem cię w jakiś sposób sprowokuje, to ma to potem przełożenie na twoją postawę na torze?
- Ja staram się do każdego meczu podchodzić tak samo. Przed samym meczem raczej nie rozmawiam z ludźmi, żeby się niepotrzebnie nie dekoncentrować. Raczej samemu chcę się zmotywować. Czasami przesadzam i sam wywieram na siebie za dużą presję. Wiele razy źle to wpłynęło na moje wyniki.

Jak się motywujesz przed meczami? Jakaś pobudzająca muzyka? Sprawdzony rytuał?
- Mam swoje sposoby, ale nie chciałbym ich zdradzać tak szczegółowo. Czasami słucham muzyki, czasami nie. Zdarza się, że w drodze na stadion obejrzę mecz hokeja, zadzwonię do żony czy mamy. Generalnie różnorodność. Nie jest tak, że co mecz jest jedno i to samo.

Pamiętasz kiedy pierwszy raz siedziałeś na motocyklu?
- Miałem cztery lata i siedem miesięcy. Było to na motocrossie. U mnie w rodzinie od zawsze przewijał się temat sportów motorowych. Ojciec jeździł, później brat, no i przyszła kolej na mnie.

A żużel?
- Do końca nie pamiętam, ale wydaje mi się, że pierwszy raz usiadłem na żużlowym motocyklu w wieku piętnastu lat. A zacząłem jeździć mniej więcej rok później. 

Pierwszy kontakt z motocyklem żużlowym w wieku piętnastu lat? To chyba późno?
- Bardzo późno.

Kiedy po raz pierwszy pomyślałeś sobie, że jesteś dobry w tym, co robisz?
- Jeszcze nie było takiego momentu. Mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie (śmiech).

A zastanawiałeś się kiedyś co byś robił, gdyby nie żużel?
- Nawet o tym nie myślałem. Jestem całe życie przy tym sporcie. Może gdybym od dziecka ścigał się na żużlu, to pomyślałbym o czymś innym, ale od małego jeździłem na motocrossie. Trenowałem w zasadzie codziennie, do tego dochodziły różnego rodzaju zawody. Nie było nawet czasu, żeby się zastanawiać co by było, gdyby.

Masz w pamięci swój najlepszy mecz w życiu i taki, po którym miałeś ochotę zapaść się pod ziemię?
- Tych złych meczów było sporo, ale raczej nie wracam do tego, co było. Ja jestem takim człowiekiem i zawodnikiem, który zawsze chce, żeby było lepiej, lepiej i lepiej. Czasem nawet moi mechanicy mają do mnie pretensje, że za dużo od siebie oczekuję. 

Ale jak robisz piętnaście punktów w meczu, to trudno mieć do siebie pretensje.
- Zawsze można dorzucić rekord toru!

Czyli jeśli osiągnąłeś w poprzednim sezonie średnią 2,361, to zrobisz wszystko, żeby w tym roku poprawić ten wynik?
- W tym przypadku niekoniecznie. Średnia nie zawsze pokazuje faktyczną siłę zawodnika. Zresztą nie ma zbyt wielu zawodników, którzy są w stanie w każdym meczu punktować na równym i bardzo wysokim poziomie. Oczywiście zdarzają się pewniacy, ale ja lubię dmuchać na zimne. Podchodzę do tego na spokojnie. Pracuję tak, jak do tej pory. Najważniejsze, by odjechać sezon bez kontuzji. Przed rokiem miałem sporo tych upadków, parę ciężkich i musiałem trochę się wykurować przez zimę.

Cele na sezon 2021? Drużynowo - to wiadomo. A indywidualnie?
- Trudno cokolwiek powiedzieć, bo nie wiemy jak postąpi nasza federacja i w jakich zawodach pojadę. A druga sprawa to nie wiemy, jakie czekają nas turnieje międzynarodowe. Coś pewnie będzie, ale słyszałem, że jest opcja, że miałbym startować pod inną flagą, bez hymnu. Podobno rosyjskie władze chcą zablokować nam możliwość startu. W poprzednim sezonie było niewiele zawodów międzynarodowych, a mimo to nie pozwolili mi jechać. Problem jest taki, że ja nie wiem na jakiej zasadzie będą przyznawane prawa startu w zawodach indywidualnych. Do tej pory u nas były one przyznawane poprzez mistrzostwa Rosji. W 2019 roku zająłem w nich trzecie miejsce, a rok później nie miałem okazji wystartować przez pandemię. Mistrzostwa się odbyły, ale my nie mogliśmy przyjechać. Nikt nic nie wie.

W Polsce natomiast, w porównaniu do poprzedniego sezonu, tym razem mają być rozegrane play-offy.
- To bardzo dobra wiadomość. Będzie więcej meczów. Zresztą ja byłem gotowy, żeby również w poprzednim sezonie jechać w play-offach. Musimy jednak pamiętać, że w 2020 roku bardzo późno zaczęliśmy sezon. W tym roku inauguracja będzie dużo wcześniej, więc rozegramy sezon - można powiedzieć - normalnie. Tak jak powinno być. Przed rokiem nikt nie spodziewał się, że nagle wybuchnie pandemia. Teraz jesteśmy mądrzejsi i wiemy czego się spodziewać.

Da się określić kto będzie największym rywalem Wybrzeża w walce o awans? Jest kilka dobrych drużyn i trudno jednoznacznie wskazać np. pierwszą trójkę.
- Dawno nie było takiego sezonu w pierwszej lidze. Będzie bardzo mocna liga, jest parę mocnych zespołów. Głównym celem jest wejście do play-offów. Dopiero później rozpocznie się walka o awans.

Rozmawiał Tomasz Galiński.

Autor: Redakcja

Następny mecz:

18.03.2021, 00:00 / Gdańsk

Tabela:

msc drużyna M Pkt +/-
1 Zdunek Wybrzeże Gdańsk 0 0 0
2 Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów Wielkopolski 0 0 0
3 Abramczyk Polonia Bydgoszcz 0 0 0
4 CAR GWARANT KAPI MEBLE BUDEX Start Gniezno 0 0 0
5 KŻ Orzeł Łódź 0 0 0
6 ROW Rybnik 0 0 0
7 Unia Tarnów 0 0 0
8 Cellfast Wilki Krosno 0 0 0

Social Media

Nasi Partnerzy

Sponsor Tytularny

Partnerzy Główni

Sponsor Strategiczny Plus