Sprawiedliwość w sporcie?

13.05.2020, 17:54

Sprawiedliwości w sporcie nie ma, nie było i zapewne nigdy nie będzie. Jeśli sytuacja na świecie się w najbliższym czasie nie zmieni, to do kosza będzie można wyrzucić niedawne przewidywania odnośnie faworytów do awansu.

Już bez koronawirusa najgorzej w żużlu mieli ci, którzy chcieli być uczciwi i grać fair. Zazwyczaj bywało tak (opieram się na doniesieniach medialnych), że okienko transferowe otwierało się 1 listopada i praktycznie nie było z kim rozmawiać. Większość zawodników była już dogadana z klubami. Zostawały pojedyncze przypadki, żużlowcy z tzw. niższej półki, którzy nie byli pierwszym, drugim, ani nawet piątym wyborem. Słowem - trudno było szukać sprawiedliwości. 

Ale w porządku. Można przywyknąć.

Teraz jednak doszło do sytuacji, w której kluby cierpią jeszcze bardziej. Posłużę się swoim tekstem sprzed tygodnia, w którym pisałem... "Szwecja, Dania oraz Anglia podjęły decyzję, że dopóki pandemia nie minie, żużlowcy z tych krajów w polskiej lidze startować nie mogą. Trudno dziwić się tym federacjom. Każdy chce przede wszystkim ratować własne podwórko."

I teraz tak. O ile rzeczywiście trudno się dziwić, o tyle polskie kluby są mocno pokrzywdzone. Oczywiście głównie te, które swoje składy oparły w dużej mierze na Szwedach, Duńczykach czy Anglikach. Przecież w październiku czy w listopadzie nikt nie przypuszczał, że parę miesięcy później żużel zostanie totalnie sparaliżowany.

Do sedna. Co dalej z takim klubem? Wyobraźmy sobie sytuację, w której zespół X musi rywalizować na początku sezonu w okrojonym składzie, załóżmy bez czterech podstawowych zawodników, którzy nie dostali zgody rodzimej federacji na starty w Polsce. Tymczasem kluby Y i Z skupiły się na zawodnikach z innych krajów i ci mogą bez problemów rywalizować w naszej lidze. Klub X teoretycznie był mocniejszy, ale w obecnej sytuacji stał się dużo słabszy niż kluby Y i Z. Wiadomo, to sport, więc wszystko się może wydarzyć na torze, natomiast trzeba jasno powiedzieć, że takie coś wypacza wynik.

Co powinny zrobić władze ligi? Jeśli faktycznie polskie kluby będą osłabione brakiem Duńczyków czy Szwedów, to należy zastanowić się nad regulaminem rozgrywek. Chodzi oczywiście o awanse i spadki, a w szczególności to drugie. Dlaczego klub X ma być zdegradowany (przecież nie można tego wykluczyć w zaistniałej sytuacji), skoro nie jest tu niczego winien? Nie dość, że musi ponieść niemałe koszty, to jeszcze istnieje realne widmo spadku, gdzie nikt tego nie zakładał.

Wydaje mi się, że nie powinno to się odbywać na zasadzie, że wygrywa ten, kto miał większego farta. Ci, którzy oparli zespół na Polakach zapewne będą robić wszystko, żeby sezon wystartował za wszelką cenę. Pozostali? No, tu uczucia są mieszane. Z jednej strony chciałoby się wreszcie jechać, ale z drugiej - dlaczego kosztem wyniku sportowego?

Taki klub może przecież powiedzieć, że jazda w tym sezonie w ogóle mu się nie opłaca i zrezygnować ze startu. Co z takim klubem? Karna degradacja, jazda od najniższej klasy rozgrywkowej (czyli de facto nic by się nie zmieniło, jedynie klub nie byłby stratny finansowo)? Czy wymyślamy inne rozwiązanie? Złotego środka pewnie nie ma.

Tomasz Galiński

 

Autor: Redakcja

Tabela:

msc drużyna M Pkt +/-
1 Zdunek Wybrzeże Gdańsk 0 0 0
2 Apator Toruń 0 0 0
3 Arged Malesa Ostrovia Ostrów Wielkopolski 0 0 0
4 Car Gwarant Start Gniezno 0 0 0
5 Lokomotiv Daugavpils 0 0 0
6 Orzeł Łódź 0 0 0
7 Polonia Bydgoszcz 0 0 0
8 Unia Tarnów 0 0 0

Social Media

Nasi Partnerzy

Sponsor Tytularny

Partnerzy Główni

Sponsor Strategiczny Plus