Nicolai Klindt: Czeka nas wesoły sezon [WYWIAD]

15.11.2022, 10:57

Zapraszamy na obszerną rozmowę z naszym nowym zawodnikiem Nicolaiem Klindtem. Duńczyk opowiedział m.in. o drużynie, celach, przeszłości, trudnych i szczęśliwych momentach, swoich pasjach i łączeniu żużla z życiem rodzinnym.

Witamy w Gdańsku Nicolai. Co wpłynęło na fakt, że wybrałeś starty w Wybrzeżu?

Nicolai Klindt: Myślę, że tutaj będę miał dobre warunki, aby się wykazać i stać lepszym zawodnikiem. Jednocześnie przyjęta w Gdańsku koncepcja składu sprawia, że aby się wyróżnić, nie będę musiał być indywidualistą, mój własny rozwój pójdzie w parze z drużynową jazdą. Wybrzeże to dobry klub, choć w ostatnim czasie można było o nim przeczytać w mediach dużo niepochlebnych artykułów. Nie bez powodu wybrałem jednak właśnie ofertę  z Gdańska. Nie podpisałbym kontraktu, gdybym nie ufał ludziom, którzy tu działają. Zbudowali ciekawy, młody zespół i myślę, że czeka nas wesoły sezon.

Nie jesteśmy wymieniani w gronie faworytów. To ma znaczenie?

To nam nie zaszkodzi, a może nawet pomóc. Wiadomo, że na papierze najmocniej wyglądają Bydgoszcz i Zielona Góra, ale reszta? Liga będzie wyrównana. Oczywiście można się ze mną nie zgadzać i powiedzieć, że tak mówię, bo jestem w Gdańsku, ale ja uważam, że każdy z naszych seniorów może zdobyć 8-10 punktów w meczu, obojętnie gdzie pojedziemy. Oczywiście, to nie jest niezwykle trudne, aby każdy z zawodników pojechał w tym samym meczu na swoim optymalnym poziomie, ale nasz skład wydaje się naprawdę równy. To nie jest  tak, że masz gościa, który zrobi ci po 14-15 na mecz, ale potem nie masz tego drugiego, który zapewni choćby 10. Myślę, że przy naszym składzie, ewentualna niedyspozycja jednego zawodnika może zostać szybko nadrobiona przez drugiego. To będzie nasza siła. Ja stawiam sobie za cel wjechać z Wybrzeżem przynajmniej do półfinału. Oczywiście tu ważne będzie, na kogo trafi się w ćwierćfinale, ale najpierw trzeba wejść do szóstki.

Jakie masz dotychczas wspomnienia z gdańskim torem, który teraz będzie dla ciebie domowym obiektem?

Jeśli przejrzeć moje ligowe starty na torze Wybrzeża, zdarzało się, że dobrze prezentowałem się w pierwszych czterech wyścigach, ale kolejne kończyłem na trzecim lub czwartym miejscu. Zaliczyłem wtopę podczas meczu w 2021 roku, gdy przyjechałem z zespołem z Ostrowa Wielkopolskiego, ale generalnie lubię gdański tor.

Z drugiej strony zaliczyłeś świetny występ wygrywając memoriał Henryka Żyto, który otwierał ubiegły sezon. Tor był trudny i zdaniem Rasmusa oddzielił mężczyzn od chłopców. Zdobyłeś komplet punktów z bonusami.

Tak, naprawdę lubię gdański tor. On jest dość nietypowy jak na Polskę, gdzie jest tendencja do dużych i szerokich torów. Musisz tu używać głowy trochę więcej niż w Ostrowie czy Rybniku. Czasem trzeba pojechać wolniej, kosztem wejścia w odpowiednią ścieżkę, która ostatecznie da ci większą prędkość. Dobór linii jazdy nie może być przypadkowy. Wyjątkowo trudno jeździ się tu, gdy nie jesteś z przodu, więc trzeba perfekcyjnie przygotować starty. Wracając do Rasmusa, on tu ewidentnie coś znalazł, choć zajęło mu to dwa i pół sezonu. To jeden z moich najlepszych kumpli i dużo rozmawiałem z nim o gdańskim torze. Mam nadzieję, że ta wiedza okaże się pomocna, gdy w kwietniu stanę tu pod taśmą.

Dobrze znasz I-ligowe tory. To atut, o którym często mówi się w wypadku doświadczonych zawodników. Słusznie, czy ta kwestia jest trochę przeceniana, bo i tak wszystko zależy od przygotowania nawierzchni w danym dniu?

Pół na pół. Czasem jedziesz gdzieś pierwszy raz i zdobywasz kilkanaście punktów. W tym roku byłem w Landshut po raz pierwszy od wielu lat, podobnie w Zielonej Górze. To były dwa tory o których nie mogłem zbyt wiele powiedzieć przed meczem i wiedziałem, że może pójść bardzo dobrze albo bardzo źle. Wyszło kiepsko, ale wierzę, że gdy pojadę tam z Wybrzeżem, będzie znacznie lepiej. Wszystko sprowadza się do optymalnego wyboru ścieżek.

Gdzie będziesz jeździł w nadchodzącym sezonie i jakie cele sobie stawiasz?

Oprócz Wybrzeża, będę jeździł w Danii dla Sønderjylland Elite Speedway, czyli w Vojens oraz dla jednego z klubów w Anglii, ale tu jeszcze czekamy z ogłoszeniem tej decyzji. Zdecydowałem się odpuścić Szwecję ze względów logistycznych. Bazę mam w Ostrowie Wielkopolskim i uznałem, że dla mnie i moich mechaników będzie lepiej wybrać Anglię.

Opowiedz trochę o sobie, bo zwłaszcza młodsi kibice mogą cię pamiętać tylko z ostatnich sezonów, a przecież w żużlu jesteś od wielu lat. Dlaczego wybrałeś właśnie speedway?

Zacząłem jako 5-latek. Mój tata jest fanem żużla i zaraził mnie pasją. Sprawił mi motocykl i zaczynałem od motocrossu, ale później przeniosłem się na miniżużel startując w klasie 80 cc. Moja babcia kupiła mi motocykl, a tata pracował na dwie zmiany, aby móc we mnie zainwestować. Później, gdy startowałem w Polsce i Szwecji, rezygnował z wolnych dni, bo nie miałem mechanika. Po powrocie z Polski zdążył się chwilę przespać i szedł do pracy. Nigdy nie będę w stanie wyrazić wdzięczności za wszystko co dla mnie zrobił, gdy byłem młodym zawodnikiem.

Jakie masz pasje poza żużlem?

Lubię jeździć na rowerze i podróżować. Zawsze przed wyjazdem sprawdzam na Trip Advisorze, gdzie najlepiej się udać na jedzenie. Nie wydaję dużo na ciuchy, hazard mnie nie kręci, ale chętnie nie żałuję sobie pieniądzey na dobre jedzenie. Uwielbiam też grać na PlayStation. W trakcie pandemii musiałem zostać w Polsce i zdarzało się grać do rana. Dużo grałem w Fifę, ale moją ulubioną serią jest The Last of Us. Długo wyczekiwałem na jej drugą część, ale było warto. Zdecydowanie najlepsze gra na świecie. Uwielbiam też serię Uncharted. Teraz nie mam już wiele czasu na gry, bo mam dwie córeczki. Maeve w grudniu skończy trzy lata, Amaliy w kwietniu skończy dziesięć. Gdy nie ścigam się na żużlu i jestem w domu w Anglii, spędzam cały mój czas z nimi i moją partnerką Sarah. Poznaliśmy się w 2010 roku, a od 2011 roku jesteśmy razem. Mamy dwójkę wspaniałych dziewczynek, ale moja rodzina wie jak ważnym jest dla mnie żużel i potrafi to zaakceptować. Ich wsparcie jest dla mnie ogromnie ważne. Kiedyś nie zawsze potrafiłem to należycie pokazać, ale dzięki nim stałem się lepszym człowiekiem. Rodzice mojej partnerki również są dla nas wielkim wsparciem, gdyby nie ich pomoc, z pewnością trudniej byłoby nam funkcjonować tak jak obecnie. Mam nadzieję, że uda się przywieźć rodzinę na jakiś mecz w Gdańsku.

Jakim jesteś typem człowieka, gdybyś miał streścić siebie w kilku słowach?

Kocham moją rodzinę, ale w przeciwieństwie do wielu ludzi, potrafię sobie radzić z rozłąką. Chodzi chyba o to w jaki sposób byłem wychowany. Mam tylko jedną siostrę, nie miałem częstego kontaktu  z kuzynostwem. Nie nazwałbym siebie samolubem, ale nie mam problemu ze spędzaniem czasu sam. Zwłaszcza, że teraz masz takie rzeczy jak Facetime i codziennie mamy kontakt. Myślę, że Sarah też to docenia, nie wiem czy wytrzymałaby ze mną dwadzieścia cztery godzinę na dobę (śmiech). Mój tata był dla mnie bardzo surowy i wymagający, ale w tym dobrym sensie. Nie chodziło o to, że miał swoje morzenia, które ja miałem spełniać. Włożył bardzo dużo czasu i pieniędzy w to, abym mógł startować na żużlu i oczekiwał, że włożę w to dużo pracy. Kiedy byłem młody, nienawidziłem biegać i trenować. On jeździł za mną i upewniał się, że poszedłem pobiegać, gdy pogoda nie sprzyjała. Nie dlatego, że mnie zmuszał, ale wspierał. Gdyby tego nie robił, nie poszedłbym pobiegać. Nie było opcji żebym poszedł na imprezę, gdy za kilka dni czekały mnie zawody. Nawet gdybym nie pił na nich alkoholu, to nie miało znaczenia. Były między nami różnice, ale to z nim zamieszkałem, gdy rodzice się rozwiedli. Mamy świetne relacje i jest dziś moim kibicem.

Młodsi kibice mogą nie pamiętać ciebie z czasów, gdy jako młody chłopak z blond czupryną zaczynałeś przygodę z polską ligą, a niektórzy wróżyli ci zostanie później mistrzem świata…

Pierwszy sezon w Polsce bardzo mi pomógł. Trafiłem do Wrocławia pod koniec 2005 roku. Robiłem progres, a w regulaminie dopuszczono starty zagranicznych juniorów. Niestety miałem kiepski, standardowy sprzęt, nie miałem wielu pieniędzy. Z perspektywy czasu wysokość mojego kontraktu była śmieszna, ale ja wtedy też nie zdawałem sobie sprawy ze stawek. Gdyby zaoferowali mi 100 zł za punkt, pewnie też bym się zgodził. Miałem jednak okazję startować w zespole z takimi gośćmi jak Hans Andersen, Jarek Hampel i Jason Crump. W 2006 roku pokazałem się z naprawdę dobrej strony, przedłużyłem umowę na kolejny rok, ale wrocławianie zakontraktowali też Chrisa Holdera… i resztę już znacie.

Jaki był twój najlepszy dotychczas moment w karierze?

Miałem sporo fajnych momentów, ale jeden z lepszych miał miejsce dawno temu. W 2007 roku miałem kiepski rok, ze względu na kontuzję zacząłem sezon później. Wróciłem na tor, miałem 19 lat i nie dostawałem szansy we Wrocławiu, kiepsko jechałem w Danii, kiepsko w Szwecji. Skończyłem jednak z Indywidualnym Mistrzostwem Europy do lat 19. To był dla mnie wielki moment. Później na pewno świetnym momentem było srebro Drużynowego Pucharu Świata z reprezentacją Danii w 2010 roku. Później przyszedł długi okres, w którym odnosiłem wiele kontuzji: w 2012, 2014, 2015, 2017 roku… W 2018 roku zacząłem praktycznie wszystko od zera. Odbudowałem się i w 2020 roku zostałem Indywidualnym Wicemistrzem Danii. Jestem bardzo dumny z tego okresu i pracy jaką w nim wykonałem.

Co było najgorsze?

W 2017 roku zerwałem więzadło krzyżowe, uszkodziłem obie łąkotki, a do tego doszło uszkodzenie chrząstki i złąmanie kości udowej. Zdecydowanie przeszedłem zbyt wiele urazów głowy. Po tym jak w lipcu 2021 uszkodziłem kręgosłup, czułem że ten uraz ma na mnie duży wpływ. Pracując nad sobą cały czas korzystam jednak z pomocy specjalistów i szczęśliwie wszystko idzie w dobrą stronę. Jeśli chodzi o kwestie psychologiczne, koncentrację czy zakres widzenia, współpracuję  ze specjalistką, która ma na koncie opiekę w tym zakresie nad piłkarzami RB Lipsk.  

No właśnie, głowa.. z biegiem lat ogoliłeś ją na zero i w ogóle zmieniłeś swój wizerunek, bo do tego doszła jeszcze broda. Za taką zmianą stało coś więcej, czy po prostu zdecydowałeś się zmienić image?

Zawsze byłem dumny ze swoich włosów. Miałem blond, miałem ciemne, dłuższe, krótsze… Z czasem jednak zaczęły się osłabiać, w końcu były tak cienkie, że nie mogłem na nie nałożyć nawet żelu. Gdybym tylko wyszedł na dwór i zawiał wiatr, te włosy byłyby wszędzie dookoła. Chodziłem więc w czapce aż wreszcie podjąłem męską decyzję i ogoliłem się na krótko. Kiedy wysłałem zdjęcie mojej dziewczynie, popłakała się. Wyglądałem jednak lepiej i choć początkowo ścinałem te włosy na długość 2-3 mm, w końcu zdecydowałem się ogolić do samej skóry. Później zacząłem zapuszczać brodę, ale to wszystko nie wynikało z jakiejś chęci symbolicznego zamanifestowania zmiany (śmiech).

Z kim zobaczymy cię w gdańskim parku maszyn, z kim będziesz współpracował?

Mój mechanik to Piotr Prucnal, z którym pracujemy od 2013 roku. Pochodzi z Rzeszowa, ale wiele lat temu przeniósł się do Ostrowa Wielkopolskiego. Pracował wcześniej dla takich zawodników jak Scott Nicholls, Mikael Max, Patrick Hougaard. W wolnym czasie pomaga mi też jego przyjaciel Patryk Jankowsk. Są dobre połączenia lotnicze między Danią a Gdańskiem, więc na pewno czasem wesprze mnie też Mads Korneliussen, mój kumpel i trener.

Jakie masz plany na najbliższe tygodnie?

Czeka mnie jeszcze kilka spotkań ze sponsorami w Danii i potem udaję się do Anglii. Spotkam się z moim trenerem personalnym i ustalimy plan na listopad i grudzień – rozpiskę, dietę i wszystko inne. Będziemy spotykać się trzy razy w tygodniu.  Do tego dorzucę treningi biegowe. Jeśli chodzi o sprzęt, wszystko mam już zamówione. Postaram się jeszcze zimą zajrzeć do Gdańska. W styczniu ruszę już pełną parą z budową formy. Zadbam nie tylko o ciało, ale i o kwestie mentalne, bo jak wcześniej wspomniałem, w moim teamie jest i specjalistka od tego. Nie mogę się doczekać przyszłego sezonu. Wiem, że każdy sobie powtarza co roku „to będzie mój sezon, będę przygotowany jak nigdy”, ale ja naprawdę aż przebieram nogami. Przez ostatnie dwa lata nie zaprezentowałem się tak dobrze, jak tego od siebie oczekiwałem. Wiem jednak dokładnie co zmienić, co zrobić i jak pracować, aby wejść na wyższy poziom. Wydaję dużo pieniędzy, spędzam wiele godzin na treningach, pilnuję diety, daję z siebie maksa. Nie ma sensu robić czegoś na pół gwizdka.


 

Autor: Redakcja

Tabela:

msc drużyna M Pkt +/-
1 Abramczyk Polonia Bydgoszcz 14 30 +77
2 Stelmet Falubaz Zielona Góra 14 24 +153
3 Cellfast Wilki Krosno 14 20 +44
4 Trans MF Landshut Devils 14 17 -11
5 H.Skrzydlewska Orzeł Łódź 14 14 -29
6 Zdunek Wybrzeże Gdańsk 14 13 -50
7 ROW Rybnik 14 11 -62
8 Aforti Start Gniezno 14 11 -122

Social Media

Nasi Partnerzy

Sponsor Tytularny

Partnerzy Główni

Sponsor Strategiczny Plus