Jak w żużlu poradzono sobie z wirusem

02.01.2021, 17:16

Ostatnie wydarzenia z udziałem kadry polskich skoczków w Oberstdorfie skłoniły do refleksji. Wracamy więc do tego, jak z koronawirusem poradzono sobie w żużlu. Pomijając pojedyncze przypadki, mieliśmy raczej spokojny sezon pod tym względem. Np. w zespole Zdunek Wybrzeża Gdańsk nie było żadnego zachorowania. Sprawdziliśmy, jak to wyglądało od kulis.

Zacznijmy może od tego, że przed sezonem każdy zawodnik i wszystkie osoby przebywające w trakcie zawodów w tzw. strefie 0 musiały przejść testy na COVID-19. Oczywiście każdy zawodnik, który z jakiegoś powodu musiał opuścić Polskę, po pięciu lub siedmiu dniach po powrocie do naszego kraju był zobowiązany przejść kolejny test.

Doprecyzujmy natomiast czym była owa strefa 0. Była to strefa, do której nikt nieupoważniony nie miał wstępu. Lista osób była ściśle sprecyzowana. Mogli tam przebywać przedstawiciele drużyn, a więc kierownik zespołu, trener, lekarz, jedna osoba z zarządu klubu, zawodnicy (każdy mógł mieć ze sobą dwóch mechaników). Do tego oczywiście osoby z Polskiego Związku Motorowego, czyli sędzia zawodów, komisarz toru, przewodniczący jury. Nie mogło też zabraknąć osób funkcyjnych, człowieka odpowiedzialnego za obsługę metanolu, kierownika parku maszyn, kierownika zawodów, lekarza zawodów. Przez strefę 0 przechodził też kierownik startu i osoby zasiadające w wieżyczce sędziowskiej. Przebywały tam wyłącznie osoby przebadane.

Po wejściu do strefy 0 nie można było już wyjść na zewnątrz aż do końca zawodów. A więc jeśli ktoś zapomniał zjeść śniadania i nie zabrał ze sobą kanapek na stadion, to do wieczora chodził głodny. Nie było możliwości wyjścia na obiad, np. po dziesiątym wyścigu lub godzinę przed meczem do lidla po paczkę papierosów. Nie zaopatrzyłeś się wcześniej, to masz problem.

Sama strefa 0 obejmowała kilka podstref - parking, wieżyczka sędziowska, strefa pojazdów technicznych (czyli np. karetka, polewaczki, ciągniki). W przeważającej większości nie było również ruchu między podstrefami, tylko wybrane osoby mogły przebywać w kilku podstrefach i to w wyjątkowych okolicznościach. Regulamin sanitrany PZM był tu naprawdę szczegółowy.

Osobną była murawa - tam wirażowi i podprowadzające nie były przebadane, dlatego też byli oni zobligowani do wchodzenia innym wejściem. Dziewczyny na mecz musiały przyjeżdżać przebrane. Między innymi dlatego też sędzia wracał pasem bezpieczeństwa, a nie murawą. Warunkiem wejścia do strefy zero była temperatura poniżej 38 stopni. W przypadku przekroczenia ponowny pomiar po dziesięciu minutach, a trzykrotne przekroczenie dozwolonej temperatury skutkowało zakazem wstępu na mecz.

Jedyny problem (o ile w ogóle można tak to nazwać) Wybrzeże miało w Toruniu, gdzie dwie osoby (lekarz drużyny i komisarz sanitarny) weszły na stadion dopiero po drugim pomiarze. Tak naprawdę największy kłopot zwykle mieli przyjezdni. Cała droga przy oknie w nasłonecznionym aucie powodowała, że ten pierwszy pomiar bywał mylący. Natomiast, jeśli chodzi o spotkania rozgrywane w Gdańsku, to nie było ani jednego przypadku, gdy ktoś nie wszedł na stadion z powodu podwyższonej temperatury. 

Wrócmy jednak do samego spotkania. Wy, czyli kibice, przychodzicie na stadion 15? 20? minut przed rozpoczęciem. Wiadomo, niektórzy wcześniej, inni na styk, aby po prostu nie przeoczyć żadnego wyścigu. A tymczasem osoby funkcyjne pracę rozpoczynały +/- na sześć godzin przed meczem. Już wtedy na stadionie obecny musiał być komisarz sanitarny, który sprawdzał procedury (m.in. czy wszędzie jest płyn do dezynfekcji i papier, a liczba miejsc gdzie owe rzeczy miały się znajdować była ściśle wyznaczona). Do tego komisarz sprawdzał temperaturę osób wchodzących na obiekt.

No właśnie. Jako pierwsi wchodzili komisarz toru, kierownik zawodów, kierownicy obu drużyn. Następnie sędzia, przewodniczący jury. Dopiero później na stadionie mogli pojawić się pozostali, czyli zawodnicy i ich teamy (najwcześniej na trzy godziny przed meczem).

I nie było to robione na pokaz tylko faktycznie mocno przestrzegano wszelkich zasad sanitarnych. Szatnie dla zawodników były zamknięte, wyłącznie z użytku. Zawodnicy musieli przebierać się w swoich busach. Generalnie, wybaczcie brak skromności, Wybrzeże było przez przewodniczącego jury wielokrotnie chwalone z tego jak wywiązywało się ze swojej pracy, a gdańskie procedury (np. obowiązkowe listy imienne osób przyjezdnych) zastosowane przed pierwszą kolejkę były powielane w innych klubach.

Oczywiście czasem zdarzały się sytuacje, w których zawodnik lub jego mechanik nie miał założonej maseczki, natomiast takie osoby były natychmiast upominane i po paru sekundach miały już kompletny ubiór, jeśli można to tak nazwać. 

W innych klubach były sporadyczne przypadki, gdy ktoś uzyskał pozytywny wynik, natomiast całościowo trzeba podkreślić, że żużlowe środowisko dość bezboleśnie przeszło sezon 2020. Jasne, było o tyle łatwiej niż np. w porównaniu do piłki nożnej, że cały sezon był rozgrywany w zasadzie latem. Ponadto zawodnicy nie mieli ze sobą aż tak bezpośredniego kontaktu jak ci w innych sportach zespołowych. Oby 2021 rok był pod tym względem jeszcze lepszy.

Autor: Redakcja

Następny mecz:

04.04.2021, 00:00 / Tarnów

Tabela:

msc drużyna M Pkt +/-
1 Zdunek Wybrzeże Gdańsk 0 0 0
2 Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów Wielkopolski 0 0 0
3 Abramczyk Polonia Bydgoszcz 0 0 0
4 CAR GWARANT KAPI MEBLE BUDEX Start Gniezno 0 0 0
5 KŻ Orzeł Łódź 0 0 0
6 ROW Rybnik 0 0 0
7 Unia Tarnów 0 0 0
8 Cellfast Wilki Krosno 0 0 0

Social Media

Nasi Partnerzy

Sponsor Tytularny

Partnerzy Główni

Sponsor Strategiczny Plus