Czy wychowanek powinien mieć łatwiej?

24.06.2020, 14:07

Coraz mniej czasu zostało do pierwszej kolejki eWinner 1. Ligi, trenerzy poszczególnych klubów obserwują treningi, mają już zapewne w głowie skład na inauguracyjne spotkanie. I przy tej okazji chciałbym zastanowić się nad interesującą (tak myślę) kwestią - czy powinniśmy zwracać uwagę na pochodzeniem danego zawodnika (czy jest to wychowanek czy np. ktoś pozyskany z innego zespołu) czy kierować się wyłącznie formą sportową?

Z jednej strony sprawa wydaje się oczywista. Jesteś lepszy na treningu = jedziesz w meczu. I nie ma znaczenia czy jesteś wychowankiem, gwiazdą zespołu czy rzeczony trening był dla ciebie pierwszym w nowym klubie. Byli od ciebie lepsi w tygodniu poprzedzającym daną kolejkę? No to sorry, siadasz na ławce i czekasz na kolejną szansę.

Tak mogło by się wydawać, natomiast chyba zgodzimy się, że nie zawsze tak to wyglądało. Osobiście znam zawodników, którzy wcale nie byli gorsi na treningach od swoich kolegów z drużyny, natomiast w praktyce było tak, że co by się nie działo, i tak ci żużlowcy nie mieli szans na wywalczenie sobie miejsca w składzie.

No właśnie, ale postawcie się teraz na miejscu prezesa klubu. Obojętnie jakiego. 

Masz wychowanka, od kilku lat wspierasz go finansowo, dbasz o jego rozwój, pomagasz mu we wszystkim. Słowem - inwestujesz. Naturalną koleją rzeczy jest, żeby później dać mu szansę, żeby ów jegomość się wykazał.

Tylko, że rodzi się problem, bo jednocześnie masz w kadrze dwóch, może trzech innych młodzieżowców, już niekoniecznie wychowanków, którzy na treningach spisują się znacznie lepiej od niego. Co wtedy robisz? Uparcie stawiasz na "swojego", choć ten nie prezentuje odpowiedniego poziomu sportowego czy jednak kierujesz się wyłącznie formą sportową i - czy komuś się to podoba czy nie - dajesz jeździć tym, którzy faktycznie na to zasługują.

Sam jestem ciekaw waszej opinii na ten temat. Wiadomo, że fajnie kiedy w klubie jest jeden (lub więcej, czemu nie) wychowanków. Wiecie, takich zawodników, dla których klub jest czymś więcej niż tylko miejscem pracy. Można komuś takiemu dać jedną, drugą czy trzecią szansę, ale czy ma to sens, skoro ma się świadomość, że na ławce siedzi ktoś lepszy?

Oczywiście to nie dotyczy tylko juniorów, ale ciekawie jest też na linii Polacy - obcokrajowcy, zwłaszcza w obecnych czasach. Jest tak, że obecnie (w zdecydowanej większości przypadków) na polskich torach trenują głównie krajowi zawodnicy. Obcokrajowcy przygotowują się u siebie, a do Polski przyjadą dopiero 30 czerwca, gdy będa musieli przejść testy na obecność koronawirusa. 

Trenerzy mają na oku Polaków, bacznie ich obserwują, natomiast forma tych zagranicznych jest poniekąd tajemnicą. Jasne, zanim wystartują rozgrywki, również ci zagraniczni żużlowcy będą mieli okazję pojeździć na torach swoich klubów w Polsce. Jest paru ciekawych Polaków, którzy pierwotnie byli kontraktowani pod numer 8. I teraz wyobraźmy sobie sytuację, że w tygodniu poprzedzającym mecz taka "ósemka" jest na treningach dużo lepsza niż zawodnik, który miał być szykowany na gwiazdę zespołu. Co robicie? Trzymacie się planu i stawiacie na gwiazdora, pomimo jego słabszej dyspozycji na treningu czy jednak doceniacie postawę "ósemki" i w nagrodę wpisujecie go pod numer 10 czy 12 (to akurat bez znaczenia). 

Zapraszam do dyskusji.

Tomasz Galiński

Autor: Redakcja

Następny mecz:

11.07.2020, 00:00 / Gdańsk

Tabela:

msc drużyna M Pkt +/-
1 Zdunek Wybrzeże Gdańsk 0 0 0
2 eWinner Apator Toruń 0 0 0
3 Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów Wielkopolski 0 0 0
4 CAR GWARANT KAPI MEBLE BUDEX Start Gniezno 0 0 0
5 SK Lokomotiv Daugavpils 0 0 0
6 KŻ Orzeł Łódź 0 0 0
7 Abramczyk Polonia Bydgoszcz 0 0 0
8 Unia Tarnów 0 0 0

Social Media

Nasi Partnerzy

Sponsor Tytularny

Partnerzy Główni

Sponsor Strategiczny Plus