Aneksy, cięcia i skandynawski problem

06.05.2020, 14:53

We wtorek przedstawiciele klubów eWinner 1. ligi ustaliły, że rozgrywki się odbędą. Z kibicami czy nie - jedziemy. Pozostaje jednak parę kwestii, które budzą wątpliwości.

Aneks - dodatek uzupełniający lub ilustrujący zasadniczy tekst publikacji; pismo dodatkowe, dołączone do głównego dokumentu. 

W ostatnim czasie słowo "aneks" odmieniane jest przez wszystkie przypadki w kontekście żużla, choć nie tylko. Tak naprawdę można by tu wstawić nazwę dowolnej dyscypliny sportowej, bo przecież renegocjacje kontraktów trwają czy to w piłce nożnej czy w siatkówce. Kluby przedstawiają zawodnikom swoją sytuację, tłumaczą że w najbliższych miesiącach może być trudno z zachowaniem płynności finansowej, w związku z czym rozmawiają o obniżce wynagrodzeń. Niestety, przeciąga się to w czasie, bo nie wszyscy chcą zaakceptować aktualny stan rzeczy. Należy zadać sobie pytanie - kiedy zwycięży zdrowy rozsądek i każdy zawodnik dojdzie do porozumienia ze swoim klubem? Oby jak najszybciej. Z drugiej strony, jeśli ktoś pozostanie nieugięty i nie zgodzi się na obniżkę, to będzie mół pozwolić sobie na rok bez jazdy? Naprawdę trudno mi to sobie wyobrazić. Trochę to przykre, bo obserwujemy obecnie sytuację, z której jasno wynika, że dla wielu żużlowców liczą się głównie pieniądze. Jasne, każdy chciałby zarabiać jak najwięcej i nie ma w tym nic dziwnego, natomiast kierowanie się wyłącznie aspektem finansowym może nie każdemu wyjść na dobre.

Na razie mowa jedynie o PGE Ekstralidze. W niższych klasach rozgrywkowych negocjacje nawet się nie rozpoczęły. Dlaczego w przypadku PGE Ekstraligi mamy już decyzję o starcie sezonu 2020, kluby mogły już rozpocząć rozmowy z zawodnikami odnośnie najbliższych miesięcy, a ci z niższych lig w dalszym ciągu czekają? Cóż, wynika m.in. ze struktury budżetów klubów. W najwyższej lidze opartę sa one na trzech filarach - liga, samorząd oraz kibice i sponsorzy lokalni. W 1. lidze proporcje układają się inaczej. Tutaj większą rolę grają sponsorzy lokalni, a środki od ligi stanowią znikomą część budżetów. W przypadku, gdy spotkania odbywać się będą bez udziału publiczności, a co za tym idzie do klubowej kasy nie będą co dwa tygodnie wpadać pieniądze z dnia meczowego, budżet klubów mocno ucierpi. O ile w PGE Ekstralidze w dalszym ciągu pozostaną dwa podmioty, które nie wycofają się ze sponsoringu niezależnie od produktu (czyli w tym przypadku składów drużyn), o tyle 1. liga takiego komfortu nie ma. Tu kasę wykładają lokalni sponsorzy, którzy raczej niechętnie będą finansować kadłubową ligę. Kolejna rzecz to temat cięć.

Koszty zawodnika I-ligowego są niewiele niższe od tych startujących w polskiej elicie, a zarobki nieporównywalnie mniejsze. W PGE Ekstralidze jest z czego ucinać wypłaty, w "naszych" realiach jest to znacznie trudniejsze.

Ale w porządku - paru znaczących zawodników zabraknie w nadchodzącym sezonie? Widać, że władze ligi wydają się być na taki wariant przygotowane, skoro rozważane jest ograniczenie liczebności składów, przepisy o gościu czy zastępstwie zawodnika dla żużlowców bez licencji.

Właśnie, składy poszczególnych drużyn mogą się znacznie różnić od tych, które kluby zaprezentowały kibicom pod koniec ubiegłego roku. Wszystko oczywiście przez zamknięte granice i konieczność dwutygodniowej kwarantanny po wjeździe do Polski. Krótko mówiąc, Szwecja, Dania oraz Anglia podjęły decyzję, że dopóki pandemia nie minie, żużlowcy z tych krajów w polskiej lidze startować nie mogą. Trudno dziwić się tym federacjom. Każdy chce przede wszystkim ratować własne podwórko.

Jest to oczywiście olbrzymi problem dla polskich klubów, w szczególności tych, które swoje składy oparły w głównej mierze na zawodnikach ze Skandynawii. Wybrzeże jest jednym z nich, bo przecież zakontraktowano Mikkela Becha, Rasmusa Jensena, Petera Kildemanda oraz Jacoba Thorssella. Ale nie tylko gdańszczanie będą mieć problem. I nie chodzi tylko o eWinner 1. ligę. W PGE Ekstralidze sytuacja jest podobna. Część drużyn będzie pokrzywdzona, choć podkreślam - jest to stan na chwilę obecną. Lada moment sytuacja może się przecież odwrócić o 180 stopni, mogą zostać otwarte granice, zniesiona część obostrzeń i okaże się, że jednak problemu nie ma. Może się też zdarzyć tak, że wkrótce zapadną decyzję o odwołaniu sezonu 2020 w wyżej wymienionych krajach. Na dziś trudno jednak cokolwiek wyrokować.

Składy drużyn są dziś jednak najmniejszym problemem, podobnie jak regulamin rozgrywek. Każdy chciałby, żeby sezon się już rozpoczął, ale obecnie trwają rozmowy o finansowych możliwościach jazdy bez kibiców lub nie. Cóż, nazywajmy rzeczy po imieniu - czy kluby na to stać czy nie. Najpierw trzeba spiąć budżety, dopiero później zastanawiać się o tym czy dobrym pomysłem jest przepis o gościu, składach sześcioosobowych czy innych mało istotnych punktach.

Natomiast jeśli jesteśmy przy regulaminie, to mimo warto zastanowić się nad formatem nadchodzących (mam nadzieję) rozgrywek. Chodzi mi o to czy będą play-offy czy nie? Zdania w tej kwestii są podzielone, jak w każdej materii. Unaocznijmy sobie pewne rzeczy. Który wariant jest dla kibica bardziej emocjonujący? Ten z czternastoma kolejkami, po których wiadomo kto awansował, kto pojedzie w barażach i kto spadł czy może czternaście spotkań fazy zasadniczej, następnie play-offy, a więc półfinały oraz finał. Wydaje mi się, że ta druga opcja, chociaż pewnie znajdą się argumenty za jednym, jak i za drugim rozwiązaniem. Ja osobiście od zawsze bardziej skłaniałem się ku opcji z play-off. Nawet niekoniecznie ze względu na większe emocje, ale po prostu z uwagi na większą liczbę meczów. A jakie jest wasze zdanie?

Tomasz Galiński

Autor: Redakcja

Tabela:

msc drużyna M Pkt +/-
1 Zdunek Wybrzeże Gdańsk 0 0 0
2 Apator Toruń 0 0 0
3 Arged Malesa Ostrovia Ostrów Wielkopolski 0 0 0
4 Car Gwarant Start Gniezno 0 0 0
5 Lokomotiv Daugavpils 0 0 0
6 Orzeł Łódź 0 0 0
7 Polonia Bydgoszcz 0 0 0
8 Unia Tarnów 0 0 0

Social Media

Nasi Partnerzy

Sponsor Tytularny

Partnerzy Główni

Sponsor Strategiczny Plus