Nieregularnie (1): Gdzie się podziały zimy z tamtych lat?

08.02.2018, 12:19

Nie kręcą mnie wywiady pomeczowe, opisywanie bieżących wyników. Nie będę pisał kto i kiedy zdobył punkty, a kto nie. Szukam tematów alternatywnych, tekstów o tzw. żużlowej kuchni, kibicach i historii. W związku z tym moje artykuły nie będą pojawiać się regularnie, nie będzie pisania na siłę. Na początek krótkie rozważania o przerwie miedzy sezonami. Czytajcie, komentujcie. Zapraszam. Piotr Berenthal.

Przerwa zimowa. Czas wypoczynku, błogiego leniuchowania i oczekiwania na nowy sezon, poprzedzonego podpisaniem lukratywnych kontraktów i wpływem na konto obfitego przelewu za podpis czy też okres ciężkich treningów i utrzymywania ciała w odpowiedniej formie i masie?  Może wydawać się, że żużel to sport, gdzie wynik zależy od sprzętu i umiejętności technicznych zawodników, natomiast forma fizyczna czy sportowy tryb życia odgrywają mniejszą rolę. Nic bardziej mylnego! Mimo, że głośno w Toruniu było swego czasu o imprezowych wyczynach dwóch niesfornych kangurów, w Gdańsku do dziś pamiętne są choćby pozasportowe wyczyny braci Cieślewiczów, głośno było też o Pawle Hlibie i jego zabawach w wannie, ale nie oszukujmy się. Większość zawodników prowadzących taki tryb życia szybko kończy kariery lub przebada gdzieś na dno drugiej ligi. Żużel staje się coraz bardziej profesjonalny i coraz mniej zawodników pozwala sobie na hulaszczy tryb życia. Dlatego w przerwie zimowej zawodnicy bardzo intensywnie pracują nad utrzymaniem dobrej kondycji fizycznej, ćwiczą również swoje ciało aby było gibkie i zwinne, co jest bardzo przydatne aby unikać upadków albo je dobrze amortyzować. Dlatego często zawodnicy korzystają z pomocy trenerów, akrobatów czy gimnastyków. Są i tacy, choć coraz rzadziej, którzy nawet zimą nie odstawiają motocykli. Niekoniecznie chodzi mi tu o Australijczyków, którzy mają teraz czas na rozegranie Mistrzostw własnego kraju. Wielu zawodników, jak m.in. dobrze znany w Gdańsku Dawid Stachyra, czy też zawodnik naszego finałowego z rywala z Tarnowa - Jakób Jamróg wybierali się do egzotycznej, ale też słonecznej Argentyny. Nawet w odległych latach 80-tych nasze gwiazdy żużlowe jak Zenon Plech brały udział w różnych zawodach organizowanych w przerwie zimowej w USA czy Australii.

Warto również wspomnieć o zimowych przygodach żużlowców na lodzie… Nie chodzi tu o zimową odmianę żużla w której wyspecjalizowali się Rosjanie, ale o turnieje organizowane dla spragnionych żużla kibiców, w których udział brali zawodnicy klasycznej odmiany żużla. Pierwszą lodową galę rozegrano w 2001 roku w Bydgoszczy, ale nie miała ona kontynuacji. Wieloletnią historię mają jednak turnieje corocznie rozgrywane w Częstochowie od 2002 roku, Toruniu, a ostatnio Opolu. Wyspecjalizował się w nich Sławomir Drabik, który nie tylko je wygrywał, ale dał się poznać jako ich dobry organizator. Turnieje te przyciągnęły wiele znanych nazwisk jak Grzegorz Walasek, Grzegorz Zengota, Adrian Miedziński, Patryk Dudek, czy nasz były trener Mirek Kowalik. Ostatnio za gale na lodzie wziął się w Częstochowie Hubert Łęgowik. Zimowa odmiana żużla ma również swoje gdańskie tradycje. W latach 2004-05 oraz w 2010 roku w gdańskiej Olivii z inicjatywy Zenona Plecha i Sławka Drabika odbyły się całkiem udane zawody żużla na lodzie. Niestety ściganie na lodzie, mimo, że nawet jest to bardziej forma zabawy niż rywalizacji, bywa niebezpieczne. Rok po roku wśród uczestników nie tylko trudno szukać znanych nazwisk, ale nawet czynnych żużlowców. Powoduje to również spadek zainteresowania kibiców, których jak wiadomo na trybuny przyciągają znane postacie. Niestety coraz więcej klubów zawiera w kontaktach klauzule, zabraniające zawodnikom uprawiania niebezpiecznych sportów jak motocross czy nawet jazda na nartach zjazdowych. Sami zawodnicy również nie chcą ryzykować swojego zdrowia w pokazowych zawodach.  Z jednej strony szkoda bo były to bardzo ciekawe widowiska, z drugiej trzeba zrozumieć zarówno zawodników, którzy żyją z żużla i nie mogą ryzykować swojego zdrowia, jak i kluby, które w Polsce płacą zawodnikom olbrzymie pieniądze i zaczynają wymagać coraz więcej od swoich gwiazd. Między innymi dlatego w ostatniej gali lodowej w Toruniu udział wziął tylko jeden czynny żużlowiec. Niestety wszystko wskazuje na to, że idea lodowych gal zniknie w ciągu kilku lat. Nie ukrywam, że ja osobiście chciałbym jeszcze obejrzeć żużlowców w naszej „wysłużonej” Olivii, a może nawet i w Ergo Arenie!

Co Wy na to? Wspominacie gale z sentymentem czy raczej nie miały dla Was większej wartości. Poszlibyście, gdyby była organizowana w tym roku?

 

Autor: Piotr Berenthal

Następny mecz:

25.08.2018, 16:00 / Łódź

Tabela:

msc drużyna M Pkt +/-
1 Speed Car Motor Lublin 13 26 +193
2 Car Gwarant Start Gniezno 13 22 +77
3 ROW Rybnik 13 20 +172
4 Lokomotiv Daugavpils 13 19 -27
5 Zdunek Wybrzeże Gdańsk 12 14 +72
6 Orzeł Łódź 12 12 +11
7 Euro Finannce Polonia Piła 12 4 -180
8 Arge Speedway Wanda Kraków 12 3 -330

Social Media

Nasi Partnerzy

Sponsor Tytularny

Partnerzy Główni

Sponsor Strategiczny Plus